30 grudnia 2011

Pierwszy



To był piękny, słoneczny dzień. Siedziałam z moją przyjaciółką Kate przy stoliku w kawiarence. Nie widziałyśmy się dwa tygodnie, co w naszym przypadku było szmatem czasu.
-No kochana opowiadaj! Co się działo przez moją nieobecność. Wszystkie szczegóły! – cała Katie nie znosiła niewiedzy. Nie to, że była plotkarą, po prostu lubiła być poinformowana.
-Hmm, w sumie to nic wielkiego się nie działo… Było raczej spokojnie i nudno.
-A co u Lizy? Otrząsnęła się?
-Nie bardzo. Wciąż całymi dniami ogląda głupie filmy o nieszczęśliwej miłości – westchnęłam.
-Biedactwo. Jest taka… emocjonalna.. – świetnie to wiedziałam. To cała Liz, bardzo uczuciowa. Niby to nic złego, ale dawało jej w kość – Chodźmy dziś do niej. Co ma się dołować w samotności. Z towarzystwem nawet płacz nabiera kolorów – mrugnęła do mnie porozumiewawczo. Jak ja ją kocham za ten optymizm.
-To świetny pomysł. Kończ tą kawę i idziemy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zadzwoniłam do drzwi domu Liz. Otworzyła mi w szlafroku z rozczochranymi blond lokami i podkrążonymi błękitnymi oczami.
-Dziewczyno strach na ciebie patrzeć! – wykrzyknęła Kate, nasza mistrzyni taktu.
-Nie musisz patrzeć – Lizy pociągnęła nosem.
-No wiesz, spodziewałam się milszego powitania
-Pff, jeszcze czego – stwierdziła, ale mocno ją uściskała.
-A ja? – dołączyłam do ich „przytulasa”
-Wiesz co Lizi kochanie, jeśli się umyjesz i uczeszesz to dostaniesz prezent – Kat z komiczną miną potrząsnęła swoją torbą.
-Jaki?
-Popcorn.
-Serowy? – na twarzy mojej przyjaciółki zagościła „mina szczeniaczka”
-Owszem.
-To warto się tak poświęcić… wchodźcie – rozejrzałam się po salonie, a Kate rozwaliła się na kanapie Spojrzałam na film lecący w TV.
-„Długo i szczęśliwie” – stwierdziłam – Oglądałaś to już jakieś pięćdziesiąt razy…
-Dokładnie mówiąc, to pięćdziesiąt osiem – Liz wzruszyła ramionami. Był to jej ulubiony film, ja nic do niego nie miałam, ale przez nią sama oglądałam go już z dwadzieścia razy… bez przesady – To idę do łazienki, a wy wstawcie mój prezent do mikrofalówki. – odwróciła się i weszła po schodach. Kiedy zamknęły się za nią drzwi do łazienki popatrzyłyśmy po sobie z Kat.
-Strach się bać. A za tydzień szkoła… - zaczęła
-Poradzi sobie. To wciąż nasza przyjaciółka. Delikatna, ale silna. – przerwałam jej z hardą miną.
Wróciła po dziesięciu minutach i do późna oglądałyśmy komedie romantyczne zalewając się łzami.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~                                         
Tydzień później zaczął się rok szkolny. Stałam z Liz przy szafkach. Rozmawiałyśmy śmiejąc się, zupełnie jak kiedyś, zanim zaczęła się ta cała nieszczęsna historia. Westchnęłam.
-Alice? Wszystko ok.? – przyjaciółka mi się przyjrzała, na co odpowiedziałam uśmiechem.
-Tak wszystko ok.
-Dziewczyny! – Kate przeciskała się przez tłum uczniów w naszą stronę – Słyszałyście? Jest impreza!
-Serio? Gdzie? – spytałam
-Na plaży z okazji rozpoczęcia tortur.
-No nie wiem.. Chcecie iść? – mówiąc to spojrzałam na Lizy, a jej mina zdradzała, że ona wolałaby zostać w domu.
-To ci wyjdzie na dobre. Zamykanie się ci nie pomoże. – nasza informatorka jak zawsze znajdywała dobre argumenty. Pokiwałam głową, na znak, że ją popieram.
-To nie o to chodzi. Wiecie, że nie jestem typem imprezowiczki. – to fakt, blondynka wolała siedzieć w domu z nosem w książkach. Im grubsza tym lepsza. Nie to co ja i Katie.
-To nic i tak przyda ci się odskocznia. Obiecuję, że potem damy ci spokój i będziesz mogła się uczyć. – nasza ruda BFF wyszczerzyła zęby w niewinnym uśmiechu.
-Dobra. – Liz głośno westchnęła, a my zaczęłyśmy wykonywać nasze „podskoki szczęścia”.
-A słyszałyście, że doszła do nas jakaś nowa? – i tym pytaniem skończyła nasz taniec.
-Nie – odpowiedziałam.
-A więc doszła. Wygląda jak jakaś Gotka czy coś, średnio się na tym znam, ale… ciii to ona – wskazała dziewczynę idącą drugą stroną korytarza. Była dosyć wysoka, ale może wydawało się tak, ponieważ miała wysoki obcas. Blond loki kaskadami opadały jej aż do pasa. Wydawała się ładna, lecz zbyt mocno umalowana, z czerwonymi ustami i czarnymi obwódkami wokół oczy sprawiała niepokojące wrażenie. Ubrana była w t-shirty założone na siebie, kabaretki i krótkie spodenki z przecieranego jeansu.
-Styl ma oryginalny – stwierdziłam.
-Nazywa się Lexi Jenkins – odwróciłyśmy od niej wzrok, po chwili zupełnie o niej zapominając i wróciłyśmy do codziennych spraw.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedziałyśmy w stołówce, gdy Lizi zaczęła pewien temat…
-Wiecie kto wraca do miasta?
-Kto? – spytałam wkładając sobie kilka frytek do buzi.
-Daniel Evans – na te słowa wyplułam to co miałam w ustach a dziewczyny zaczęły się śmiać. No oczywiście to się nazywa przyjaźń. Duś się, a one też się będą dusić tylko że ze śmiechu.
-Daniel?! – wydałam z siebie zduszony pisk.
-Tak i chodzi do naszej budy. Ostatnia klasa.
-Nie gadaj… Ej to chyba on? – wskazałam wysokiego bruneta wchodzącego do stołówki.
-Uhuhu wyprzystojniał – Kate zabawnie poruszyła brwiami  ale dostała od Liz z łokcie w brzuch. Lekko naturalnie.
-Kat! On jest Alice! Zapomniałaś, że kocha się w nim od podstawówki?!
-Już mi przeszło – powiedziałam, może zbyt gwałtownie.
-Oczywiście kochanie, ale i tak gdybyś zmieniła zdanie, jest twój. Prawda Kate?
-No pewnie, ja tylko podziwiałam. Coś jak dzieło sztuki w galerii, bez kontaktu – dziewczyna uniosła ręce w geście obronnym. Roześmiałam się.
-Dzięki, ale nie skorzystam – po dłużysz zastanowieniu mruknęłam – Chyba…
-Dobra gadajcie lepiej w co się ubieracie – uśmiechnęłam się. Brawo za umiejętne zmienienie tematu Katie!

2 komentarze:

  1. Super rozdział, już czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. ohh niah, niah.! Cudowny rozdział.. czytałam jego początek ale koniec również jest cudowny.;D Pff co ja piszę.?! Jaki cudowny.?! na mózg mi padło.?! Ja tu powinnam napisać prawdę a prawda jest taka, ze TWEGO GENIUSZU OPISAĆ SIĘ NIE DA I ŻADNE SŁOWO TYPU " FAJNE, SUPER, EXTRA" NIE WYRAZI TEGO JAK SIĘ CZUJE GDY CZYTAM TWOJE PRACE. No i jak już mówiłam: chciałabym pisać tak dobrze jak Ty.. :)Bo kurde masz dziewczyno talent.! ;*
    + Co to za Daniel co. ? ;D Robi się ciekawie.;D No i nie wiem dlaczego ale intryguje mnie postać Lexi. Mam nadzieję, ze rozwiniesz jej wątek co. ? ;D
    ++ JA SIĘ PYTAM DLACZEGO DO CHOLERY JEST TAK TU MAŁO KOMENTARZY.! NO LUDZIE.. TEN BLOG ZASŁUGUJE NA CO NAJMNIEJ 25 KOMENTARZY A TY TYLKO 2. ? OJJ.. ZŁA SIĘ ZROBIŁAM.. ZŁA.xd

    No ale oczywiście czekam na kolejny rozdział i wiesz byłam zaszczycona tak skromnie mówiąc jak znów w moje ręce wpadnie przedpremierowy tekst.;D haha.xd

    NO JESZCZE RAZ APELUJE: KOMENTOWAĆ LUDZIE, KOMENTOWAĆ.! ;d ;) Nie ma takiego bicia.xd

    OdpowiedzUsuń